"Hortensja była całkiem miła,
bardzo dostojnie wyglądała,
dorodne kwiaty, wielkie liście,
dystyngowana, okazała.
Byłaby niemal ideałem
i wzorem do naśladowania
gdyby nie to, że miała wadę,
która w tym bardzo przeszkadzała.
Hortensja była przekonana,
że wie najlepiej co wypada,
czego nie wolno, a co trzeba,
jak sobie radzić w trudnych sprawach.
I pouczała wszystkich wokół,
nawet karciła, strofowała
i czy kto chciał, i czy kto nie chciał
to rad „zbawiennych" udzielała...
...Duch Kwiatów słysząc skargi kwiatów,
a trudno im nie przyznać racji,
wysłał Hortensję w trybie pilnym
na kurs skrócony dyplomacji."
Autor: Jadwiga Koczanowska
Ja swoich hortensji nigdzie nie wysyłam - cieszę się, że chcą kwitnąć, pomimo czasem dziwnych zabiegów z mojej strony...
Nie pamiętam w jakim kolorze była dama z poniższych zdjęć kiedy ją kupowałam, ale całe lata szczyciła się różowymi kwiatami, a w tym roku podlewając borówkę amerykańską zakwaszającym nawozem do borówek, podlałam również ją, żeby tym razem kwiaty miała w kolorze niebieskim, jednak nie wszystkie korzonki "napiły się" jednakowo, bo krzaczek zrobił się wielokolorowy...
Z pozostałymi już nie eksperymentowałam...
Dokupiłam jeszcze 5 innych odmian, mam tylko "niewielki" kłopot z ich posadzeniem, bo według przysłowia nieszczęścia chodzą parami.
Miałam problem z komputerem, kiedy wrócił z naprawy zamówiłam rośliny, ale zanim przyszły ja się "popsułam", bo chrupnęło mi coś w kręgosłupie. Kłują mi teraz 4 litery, że siedzieć trudno, no i posadzić ich też nie daję rady. Szkoda, bo pogoda w sam raz. Mam nadzieję, że nic im nie będzie - rosną w donicach i są w dobrej kondycji. Oby i moja kondycja wróciła szybko do normy :)