Zielony ma garniturek
I czapkę i sandały.
Zielony, zielony jest cały..."
Ten refren piosenki śpiewanej przez Natalkę Kaim i zespół wokalno-taneczny Fasolki przypomina mi się zawsze, kiedy mam do czynienia z ogórkami.
W zamyśle mój ogród miał być tylko ozdobny. Nie wydawało mi się zasadnym wydzielanie części warzywnej w tak małym ogródku, a i do uprawy warzyw wcale mnie nie ciągnęło. Ale do czasu... podobno charakter człowieka zmienia się co siedem lat... może i tak... nie wiem, czy to mój charakter się zmienił, czy podczytywanie innych blogów o uprawianiu warzyw, ale nabrałam ochoty na warzywka z własnej uprawy. Ponieważ wszystkie miejsca w ogrodzie zapełniły już drzewa, krzewy i byliny ozdobne, pozostało mi tylko założenie na próbę warzywniczka w doniczkach. Kupiłam na All... nasionka warzyw karłowych - ogórków i fasolki szparagowej. Zrobiłam sadzonki, wysadziłam do doniczek i dokupiłam pomidorki koktajlowe. Zdziwiłam się troszkę wielkością liści ogórka w jednej z donic... jak na karłowy zaczął rosnąć aż nad to...
ale dzisiaj zebrałam z niego pierwsze plony... ogórki 3... wyglądające tak...
Pojawił się też jeden strąk fasolki szparagowej...
A warzywniczek doniczkowy wygląda tak...