„Azalia to brzmi po francusku -
azalie, azalie, azalie,
pod Paryżem, w Walencji i w Busku -
to się śni, to się śni, to się śni...
Azalia, to walczyk paryski -
azalie, azalie, azalie -
zamknij oczy, zapomnij o wszystkim -
raz dwa trzy, raz dwa trzy, raz dwa trzy...”
Autor: Agnieszka Osiecka
azalie, azalie, azalie,
pod Paryżem, w Walencji i w Busku -
to się śni, to się śni, to się śni...
Azalia, to walczyk paryski -
azalie, azalie, azalie -
zamknij oczy, zapomnij o wszystkim -
raz dwa trzy, raz dwa trzy, raz dwa trzy...”
Autor: Agnieszka Osiecka
Rośnie w moim ogrodzie azalia japońska odm. Persil. Powinna zakwitnąć pod koniec maja, ale ciepła pogoda sprawiła, że pąki pojawiły się dużo wcześniej. Nie miałabym nic przeciwko wcześniejszemu kwitnięciu, ale w piątek pod wpływem panującego gorąca pączki zaczęły więdnąć, a wieczorem przeszła burza z potężnym wiatrem - widok z okna
Padało również w nocy. Myślałam, że już po mojej azali, najpierw zwiędła, a teraz deszcz i wiatr pewnie postrącał wszystkie pąki. Jednak kiedy rano poszłam do ogrodu okazało się, że azalia wcale nie jest taka delikatna na jaką wygląda - wiatr jej nie zaszkodził, pąki po deszczu podniosły się i zaczęły rozkwitać pojedyncze kwiaty, a w ciągu dnia było ich coraz więcej.
Bardzo lubię tę odmianę, kwiaty są czysto białe z wyraźną złotożółtą plamką na środkowym górnym płatku, a brzeg płatków jest lekko pofalowany.
Za płotem było podobnie, ale też wszystko skończyło się dobrze.
