Obserwatorzy

piątek, 1 sierpnia 2014

Kwitną lilie

"Mnie do lilii, proszę państwa już od dziecka ciągnie coś ci,
To się bierze, jak przypuszczam,
Z mej wrodzonej niewinności.
Nieraz śni mi się na przykład przez okrągłą nockę całą,
Że na grządce
Pośród innych lilii
Jestem lilią tą najbardziej białą.
I dlatego mam ja prawo pisać o tym zapomnianym kwiecie,
Choć przede mną Wieszcz sam zajął się liliami,
Jak zapewne z lektur szkolnych wiecie.

Zbrodnia to niesłychana

Pani zabija PANA... 

A potem lilie zasiała na grobie żona kochana.


Dając liliom taki podkład

Wykazała Pani dużo troski
Pamiętajmy, że nie było w owym czasie jeszcze Flory
Ani innej Azofoski...
Niskie lilie zaś, wiadomo, nie nadają się na kwiaty cięte
Więc pędzenie lilii
Za pomocą męża
Było wręcz eksperymentem.
Kwiaty rosły nadzwyczajnie, jak ballady mówią wierszem
Było to pionierskie dzieło!
I w dodatku w świecie pierwsze!

I dlatego (bez sugestii zresztą żadnych) dobrze radzę

Wszystkim mężom,
Których żony lubią lilie,
By się mieli na uwadze.
Zaopatrzcie je w nawozy odpowiednie póki czas,
Bo inaczej
Pod te lilie
mogą użyć
Was."
Autor: Ludwik Jerzy Kern

Bardzo lubię lilie, ale mój M nie musi się obawiać - używam co prawda nawozów organicznych, jednak zupełnie innego rodzaju...






     

poniedziałek, 21 lipca 2014

Motyle, tygryski i tygrysówka pawia

"...Taki motyl
to ma skromne wymagania
nie je masła
ani mięsa, ani chleba,
nie potrzeba mu mieszkania

i ubrania, 
i inwestować w niego wcale nie potrzeba.
Ludzie mówią,
że to tylko zwykły owad,
a to przecież
do krainy czarów bilet,
wstęp do bajki
i przygoda kolorowa,
więc pomyślcie o motylach choć przez chwilę..."

Autor: Wanda Chotomska

Myślałam o  nich, bo mi ich brakowało w ogrodzie, a dzisiaj pojawiło się kilka i nawet dały się sfotografować... może dlatego, że upał ogromny...





tylko Paź królowej, choć troszkę zdeformowany, nie mógł zdecydować się, którego "tygryska" wybrać... 




i chyba dlatego odfrunął...


"Tygryski", to lilie tygrysie, które teraz obficie kwitną...



W tytule jest jeszcze tygrysówka pawia, ale ten kwiatek wprowadził troszkę zamieszania. Kiedy wracałam z pracy i szłam do ogrodu, widziałam tylko zwinięte, zwiędłe pąki. Zastanawiałam się czy to przez upał, czy może jakieś choróbsko je zaatakowało... i dopiero wczoraj, kiedy wyszłam rano do ogrodu zobaczyłam, że pączki zaczynają się rozwijać i w ciągu dnia pokazał się cały kwiatek, by po południu zostało z niego już tylko to co napisałam wyżej... 






bo te kwiatki choć ładne, żyją tylko jeden dzień, a że pogoda upalna, to trudno im wytrwać do wieczora.


sobota, 12 lipca 2014

Doniczkowy warzywniczek

"...Ogórek, ogórek, ogórek 
Zielony ma garniturek 
I czapkę i sandały. 
Zielony, zielony jest cały..." 


Ten refren piosenki śpiewanej przez Natalkę Kaim i zespół wokalno-taneczny Fasolki przypomina mi się zawsze, kiedy mam do czynienia z ogórkami.
W zamyśle mój ogród miał być tylko ozdobny. Nie wydawało mi się zasadnym wydzielanie części warzywnej w tak małym ogródku, a i do uprawy warzyw wcale mnie nie ciągnęło. Ale do czasu... podobno charakter człowieka zmienia się co siedem lat... może i tak... nie wiem, czy to mój charakter się zmienił, czy podczytywanie innych blogów o uprawianiu warzyw, ale nabrałam ochoty na warzywka z własnej uprawy. Ponieważ wszystkie miejsca w ogrodzie zapełniły już drzewa, krzewy i byliny ozdobne, pozostało mi tylko założenie na próbę warzywniczka w doniczkach. Kupiłam na All... nasionka warzyw karłowych - ogórków i fasolki szparagowej. Zrobiłam sadzonki, wysadziłam do doniczek i dokupiłam pomidorki koktajlowe. Zdziwiłam się troszkę wielkością liści ogórka w jednej z donic... jak na karłowy zaczął rosnąć aż nad to... 



ale dzisiaj zebrałam z niego pierwsze plony... ogórki 3... wyglądające tak...





Zostały od razu schrupane przez członków rodzinki, i teraz czekamy na następne...
Pojawił się też jeden strąk fasolki szparagowej...



za mało, żeby coś z nim zrobić... jeżeli będą tylko pojedyncze, to nie pozostanie mi nic innego, jak zebrać nasionka na następny rok.

A warzywniczek doniczkowy wygląda tak...




poniedziałek, 30 czerwca 2014

Czerwiec

"Zwykle po majowej przerwie
następuje miesiąc Czerwiec,
miesiąc miły dla Polaka,
bo słońce wchodzi w znak Raka;
bo w Czerwcu Polak wesoły
i upały ma i pszczoły,
pszczoły jak muzyka płyną,
upał rozmarza jak wino..."
Autor: K.I. Gałczyński

W tym roku u mnie zgadza się tylko to, że po majowej przerwie nastąpił miesiąc czerwiec i nic poza tym... bo chłodno, deszczowo, mało kwiecia to i pszczelej muzyki nie słychać... może lipiec pomoże rozmarzyć się... bo inaczej na poprawę humoru zostanie już tylko wino  

W ogrodzie na brak koloru zielonego nie mogę narzekać i tylko gdzieniegdzie nieśmiało zaczyna pojawiać się w niewielkich ilościach kolor inni niż zielony...








Na szczęście róże powolutku zaczynają dochodzić do siebie i sądząc po ilości pąków kwitnienie powinno być obfite, a wtedy doczekam się takich kwiatów jak w ubiegłym roku...

Przedstawicielka róż baśniowych - Sangerhauser Jubilaumsrose





i z kolekcji Rigo-Rose odm. Gartnerfreude




Kończę pisać bo za oknem znowu burza... jutro już lipiec... oby było więcej słońca i choć troszkę mniej deszczu...





wtorek, 17 czerwca 2014

Sposób na chandrę...

"Na te żale, na te smutki
Znalazłam ja sposób krótki:
Już od rana, po cichutku
Wyrywam chwasty w ogródku...


...Widać skutki mej robótki,
Choć to skutek raczej krótki,
Bo na ciepłej, mokrej ziemi
Najszybciej się chwaścik pleni.
Więc dziś rada moja taka:
Gdy na chandrę chcesz pewniaka,
To od wiosny, cały rok
Plew, przegrabiaj, sadź i kop.
A jak nie masz swej rabatki,
To idź poplew do sąsiadki." 

Autor: Ewa Marszałek


W ostatnim poście dopadła mnie "ogródkowa" chandra. Wiem, że na pogodę nie mamy wpływu, ale to naprawdę dołujące kiedy pielęgnujemy, doglądamy, czekamy cierpliwie i wydaje się, że już, już będziemy oglądać owoce naszej pracy, a wystarczy chwila, żeby... dopadła nas chandra.

Bardzo dziękuję za wszystkie dobre słowa w pozostawionych pod postem komentarzach :) 

Słońce i deszcz zaszkodziły tylko tym "szlachetnym" roślinkom, ale chwastom nic nie szkodzi - rosną jak na drożdżachsąsiadki ogródek jak spod igły, ale w moim nazbierało się. Może to i dobrze, bo praca pomaga. 
Co prawda zrobiło się tylko zielono w różnych odcieniach zieloności... 





chociaż troszkę koloru dodają - buk fontannowy i perukowiec podolski...



i zaczynają kwitnąć hortensje ogrodowe posadzone jesienią - może one będą bardziej odporne na niepogodę...






środa, 11 czerwca 2014

Upał...

"Wentylator dmucha
Sztuczna zawierucha
I upał
Lody już nie chłodzą
Myśli ledwo chodzą
I upał...
...Myślisz co ci trzeba
Zabrać słońce z nieba

I upał"
Autor: miech

Zapowiadało się tak pięknie... kolorowo... pachnąco...

Dereń kousa w ubiegłym roku miał tylko kilka kwiatków, a w tym był nimi dosłownie oblepiony...



Pierwszy raz zakwitł niewielki krzaczek kalmii szerokolistnej "Minuet"...


Piwonie uginały się pod ciężarem kwiatów...



Chciałam pochwalić się różami, które posadziłam w ubiegłym i tym roku, a które zaczynały teraz swój spektakl...




Wystarczyły zaledwie 3 dni skrajnych upałów, żeby ogród wyglądał tak...









Czego nie udało się upałom, dokończył deszcz... 
Czuję się totalnie zdołowana :(((