Miesza się.
Bulgocze.
Burzy.
Słońcem
wzbiera w każdej
przydrożnej
kałuży.
To zastyga
przymrozkiem niewielkim,
to zielonych
pąków wypuszcza bąbelki,
to znów śniegiem
jak kożuchem się zetnie,
to się wiatrem
zakotłuje po ogrodach,
aż się nam
uwarzy marcowa pogoda.
I przeleje się,
wykipi mokrym kwietniem."
Autor: J. Kulmowa
Bo czego innego można się spodziewać po marcu. Rano śnieżna zawierucha, jakby zima chciała nadrobić zaległości. Po godzinie deszcz sobie przypomniał, że może "potańczyć" ze śniegiem i zrobiła się plucha, a koło południa już było sucho i słonecznie.
Tylko krokusy nic sobie z takiej pogody nie robią...
To chyba znak, że wiosna tuż... tuż...

